W jaki sposób te idee, o których mówisz mają przełożenie na dzisiejsza sytuację? Jak je wyrażać?

Nikt nie powinien mieć takiej władzy jak anglo-amerykańskie imperium. Bardzo mnie to smuci. Wciąż wierzę w równe szanse, w możliwość rozwojów dla małych krajów, które wobec potęgi Stanów nie maja nic do powiedzenia. Chciałbym, by mogły powiedzieć Amerykanom „fuck off”, tak jak Wy powiedzieliście kiedyś „fuck off” Rosjanom. Dla mnie niezrozumiały jest taki porządek, że Amerykanie mówią Polakom: będziecie walczyć w Iraku czy w Afganistanie w zamian za nasze ekonomiczne obietnice. To szantaż. Amerykanie stosują formy ekonomicznego nacisku i łączą interesy z wojną. Wiem, że koniec zimnej wojny był dla wszystkich radością, ale byłem przerażony, że w postkomunistycznych krajach zaczął się nowy podbój – nie militarny, ale ekonomiczny.

Z drugiej strony o amerykańskiej polityce, jej ciemnych stronach można jednak dyskutować, m.in. dlatego, że w Ameryce, Anglii w Polsce są jednak wolne media. Nikogo na Zachodzie nie obchodzi zaś to, co się dzieje w Czeczeni.

Oczywiście to tym bardziej okropna wojna, ale jej przesłanki są takie same. Nikogo nie obchodzi sprawiedliwość, liczy się tylko ekonomia i w imię tego na Zakaukazie wysyła się wojska. Tak działają wielkie przemysły zbrojeniowe. To nie tylko Irak czy Czeczenia. To potwierdza moje obawy, że koniec zimnej wojny nie rozwiąże wszystkich problemów. Zgadzam się, że to wstyd, że nikt nie protestował przeciw zagładzie całego narodu w Czeczenii. I to wstyd, że nikt – także na tzw. lewicy – nie znalazł rozwiązania tego problemu.

wywiadrobertwyatt2

Jak powinien zatem reagować artysta? „Comicopera” jest wyrazem sprzeciwu wobec polityki siły, ale o bieżących wydarzeniach rzadko mówi wprost. Ty często polityczne treści wyrażasz słowami innych, jak choćby w przypadku pieśni „Stalin Wasn’t Stallin”, „Shipbuilding” Costello, „At Last I Am Free” Chic czy „Hasta Siempre Comandante” z nowej płyty.

Piosenka polityczna zwykle kojarzona jest z konfliktem – wynika z potrzeby walki o swoje, z konfrontacji. Ja chcę te piosenki wydobyć z tego kontekstu. Chcę, żeby miały swoja siłę nie związana z konkretną okazją. Chcę uzyskać nowa optykę, a nie odgrzebywać stare rany. Trochę podobnie jest ze sztuką sakralną. Nie wyznaję żadnej religii, ale uwielbiam kościoły, ceremoniał mszy, muzykę. Sztuka religijna może być fascynująco piękna i dla mnie nie ma nic wspólnego z kościelną propagandą. Nawet poza kontekstem religijnym zachowuje swą moc. Podobnie jest z moimi piosenkami politycznymi. Wierzę, że niosą jakieś uniwersalne piękno. To dokument pewnej tęsknoty, uczuć, smutku, desperacji. Te piosenki potrafią być wciąż przejmujące, nawet jeśli związane są z wydarzeniami z przeszłości, często już dziś niezrozumiałymi.

Kilkukrotnie występowałeś na płytach znacznie młodszych artystów, m.in. ze Scritti Politti, Ultramarine, Maxa Richtera czy na płycie „Medulla” Björk. Czy wynika to, z tego, że śledzisz ich dokonania? Czy z pragnienia wymiany doświadczeń?

Jestem staromodny i słucham głównie starych mistrzów. Większość z nich już dawno nie żyje. Charles Mingus, Bill Evans – to moi bohaterowie. Szczerze mówiąc, nie bardzo mam pojęcie, co aktualnie się gra. Większość z wymienionych twórców sama się do mnie zwróciła. Za każdym razem była to dla mnie ogromna niespodzianka i – rzecz jasna – ciekawa nauka. Nie wyobrażasz sobie jak byłem zdenerwowany, gdy Björk odwiedziła mnie na parę dni! To samo Alfie – była strasznie przejęta. Czuliśmy się zaszczyceni, bo Björk to wspaniałą, cudowna kobieta. Ona jest jak księżniczka, więc chcieliśmy ugościć ją po królewsku.

robertwyatt_shleep

Teraz będziesz spotykał pewnie więcej gwiazd, bo podpisałeś kontrakt z Domino. Jesteś zadowolony z tej współpracy?

Ludzie w Domino są cudowni – niezwykle inteligentni, pracowici i pełni entuzjazmu. Jestem pod wielkim wrażeniem. I choć mówi się, że to trendy wytwórnia – tak naprawdę mieli dużo szczęścia i zasłużyli sobie na sukces ciężką pracą. To nie są ludzie nastawieni tylko na zysk – po prostu chcieli wydawać fajne zespoły.. Oczywiście są niebywale skuteczni – i dobrze – ale w tym co robią nie ma cynizmu. Przypominają nieco dawne Rough Trade – z początków lat 80-tych, gdy wydawali mnóstwo legendarnych, oryginalnych, niepokornych kapel. Jestem Domino bardzo wdzięczny, bo to od nich wyszło zaproszenie. A wiem, że na mojej płycie raczej nie zarobią ani grosza.

Mówisz, że rzadko kiedy inspiruje Cię współczesna muzyka i twórczych impulsów szukasz gdzie indziej.

Inspiruje mnie głównie malarstwo. W muzyce jest jednak wiele ograniczeń, takich skodyfikowanych praw dotyczących tego, co jest w tonacji a co nie. Wskaźników odnośnie tempa i tego, jak ma wyglądać struktura utworu. Malarstwo jest zaś bardziej swobodne i daje mi wiarę, że tak samo niedogmatycznie mogę traktować reguły w muzyce. W zasadzie cała historia malarstwa od ponad stu lat, od impresjonistów, Picassa, potem Pollocka po malarstwo współczesne, to łamanie wszelkich reguł: światła, kompozycji, sztuki figuratywnej, realizmu. Nie ma tu sztywnych praw, które mówią co jest skończone, co poprawne. Malarstwo daje mi siłę. I to nie jest siła destrukcyjna: nie chodzi mi o to, by niszczyć, co zastane, ale o wolność.

Grasz od ponad 40 lat i sobie tę swobodę działania wywalczyłeś. Czy jest jednak coś byś zmienił w swej karierze? Czy czegoś szczególnie żałujesz?

Żałuję trochę lat 60-tych. Ten okres to dla mnie pewne rozczarowanie. Myślę, że udało mi się wtedy wypracować dość szczególny, oryginalny sposób grania na bębnach i sprawiało mi to dużo radości, a w tamtych warunkach nie miałem szansy, by to rozwinąć. Wynikało to z relacji z ludźmi, z którymi współpracowałem w Soft Machine. I myślę, że to, co udało mi się wykształcić, taki osobny styl grania, pozostało trochę niedocenione i niezauważone. Jednak może to po prostu etap pewnej nauki. W sumie jestem bardzo szczęśliwy i wdzięczny za wszystkie szanse, które otrzymałem. Czuję się spełniony.

robertwyatt_rockbottom

Masz w ogóle jakiś kontakt z Kevinem Ayersem?

Spotkałem się z nim w tym roku, bo nagrywał coś w studio u Phila Manzanery. On teraz mieszka we Francji, więc nie widziałem go chyba od dwudziestu lat. Spotkanie było bardzo miłe, porozmawialiśmy przy herbacie i cieszę się z niego ogromnie, bo to, że kiedyś wspólnie graliśmy jest dla mnie ważne. Kevin zawsze miał niezwykłą zdolność do pisania dobrych piosenek. Był świetny od samego początku, jak go tylko poznałem. Dobrze się je grało, śpiewało. To wielki naturalny talent.

Rozmawialiśmy o wielu zakrętach twojej kariery, o ludziach, sztuce, polityce… Na koniec do głowy przychodzi mi tylko jedno pytanie: jesteś optymistą?

O, świetne pytanie, ale… cóż… Zgadzam się, że dobrą ideą jest być pesymistą, bo wówczas czeka nas mniej rozczarowań, a to co zdarza się dobrego tym bardziej cieszy. Jednak nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. To naprawdę trudne. Wciąż w głowie toczę bitwy, i nie wiem czy mam szanse je wygrać. Przede wszystkim wciąż walczę ze sobą. Walczę z alkoholizmem i przechodzę różne okresy. Czasem myślę, że wygram w tej walce, a czasem jestem załamany i brakuje mi wiary. Chciałbym sobie z tym poradzić dla moich przyjaciół, dla mojej rodziny. Bywa jednak, że braknie mi sił.

Teraz jestem radosny, ale optymizm to byłaby zbyt jednoznaczna deklaracja. Przywykłem do radzenia sobie z najróżniejszymi problemami, ale tym razem nie jest lekko, bo jestem swoim własnym wrogiem. I może po prostu tak bywa zawsze: po wszystkich bojach na koniec musisz sobie poradzić sam ze sobą.

rozmawiał:  Łukasz Lubiatowski 
fragmenty wywiadu ukazały się wcześniej w dodatku „Kultura” Dziennika.   

 


Witajcie na stronach blogu Isound Labels.

Magazyn


Stop.Look.Listen



Serdecznie zapraszamy do naszego nowego działu - Magazyn Znajdziecie w nim w wywiady, artykuły, sylwetki artystów czy nasze płytowe rekomendacje i przypomnienia.

Zapowiedzi wydawnicze

Luomo Plus

Toro Y Moi Underneath The Pine


Best New Music | 2011
Kultowi i wizjonerscy artyści na jednej kompilacji! Przyszłość sceny muzycznej już dziś! Na płycie m.in. Fleet Foxes, Kanye West, Washed Out, Robyn, Austra, Ariel Pink, Emika, Junior Boys, Four Tet, Deerhunter, Toro Y Moi, Gang Gang Dance, Iron & Wine i inni.

Toro Y Moi Causers Of This


%d blogerów lubi to: